• Wpisów:19
  • Średnio co: 95 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 21:34
  • Licznik odwiedzin:3 332 / 1909 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
bierzesz? poinformuj mnie na tt
 

 
Demetria icon
 

 
Justin Bieber gif icons.
Jeżeli bierzesz którąś powiadom mnie na twitterze
  • awatar Swaggyx: @AnitkaMalutka21: @AnitkaMalutka21: Nie zasługujesz
  • awatar AnitkaMalutka21: Super! Właśnie wygrałam bilet na koncert Justina Bibera! >> BiletyDarmowe.pl <<
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
  • awatar Soo, I <3 you.!: sweet : ) fajny blog ale ... nieznosze Biebera ale kit o gustach się nie dyskutuje : D ; ** wbiajaj
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Jak obiecałam , zjawiam sie z jakimś jednopartem na osłodzenie czasu . Naszła mnie wena więc macie , imagina z Christianem.Jak każdy jednopart nie jest niewiadomo jak długi
___________________________________________________

-Ładny dzisiaj dzień-usłyszałam roześmiany głos Christiana.
Rozglądając się dookoła poczułam kropelki kapiące mi na nos
-Przecież pada-
-Chciałem być miły-burknął
-Coś ci nie wyszło!-zarzuciłam włosami i spojrzałam w strone basenu.
-Wiesz co?Nie lubie cie?-
-No to poco cały czas ze mną siedzisz?-spojrzałam na niego spod byka.Chłopak wzruszył ramionami i wybałuszył oczy.
-Co ty robisz takie oczy?-zapytałam.
-Nie robie-
-Tak robisz-
-Na serio mnie nie lubisz?-uniosłam brew.
-Lubie , ale ty tego nie doceniasz-zaczął szurać nogami.
*Myśli Borgan*
Nienawidze , kiedy tak na mnie patrzysz.Kochanie , jesteś moją jedyną ucieczką.Nie mam już planu.Kiedy czegoś bardzo nie chcesz.Nienawidzę kiedy na mnie patrzysz.Tymi brązowymi oczami.Tak robisz to.Nienawidzę cię po tym wszystkim.Ale jeszczebardziej cię kocham.Ale zamiesznie.
*Myśli Christiana*
Ona jest powodem mojej piosenki.Przegapiłaś prawdę, nie zrozum mnie źle.Znowu nie wiem jak jej to powiedzieć...Więc przepraszam, skoro oczekiwałaś zbyt długo. Kiedy jesteś w pobliżu, dodajesz mi skrzydeł.Moją przyszłą królową.nie widziałem twojego piękna.Jesteś tego warta, tylko nigdy doskonałego człowieka.Twój szacunek, chcę zdobyć go, bo czuję.Jak na to zasługujesz!
*koniec myśli*

Siedzieliśmy skrzywieni wgapiając się w siebie.
-Borgan.. o czym myślisz?-zapytał przysiadając sie troche bliżej.
-O niczym...-skłamałam.
-A nie obrazisz sie za to co zrobie?-
-Co?-jęknęłam kiedy poczułam jego dłoń na swoim policzku.Przymknęłam oczy na ślepo szukając jego drugiej ręki.Kiedy ją złapałam poczułam ciepły oddech Chrisa na swoim policzku.Zachwile złączyliśmy się w słodkim pocałunku.
Przyznam ,że modliłam się o tą chwilę.
Od tamtej chwili jesteśmy parą ,a dziś jest nasza rocznica.

_________________________


Krótkie i do dupy.A wy co sądzicie?

Jeśli wam sie podoba wyślijcie do mnie <3
A jeśli nie wyślijcie do mnie [*]
  • awatar Rose150: Naprawdę świetnie napisałaś :) Gdybyś mogła przeczytała byś moją opowieść i oceniła? I jeszcze raz pisz dalej ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
A więc istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo ,że do was wróce, tylko zastanawiam się na który adres iż obawiam się ,że oba zostały odnalezione , podobnie jak twitter.Moje stare konto jest skasowane , podobnie jak facebook.Poprostu nie chce sie, narażać na zbędne hejty co do mojej osoby.

Wiem ,że to opowiadanie będzie nowe ....

Jak się trzymacie Bąble?

~~LOL
SWAGGY
 

 
Zawieszam. Osoby ze szkoły znalazły tego i inne blogi i penie bede miala nieprzyjemnosci z ich strony.Kocham was za wszystko.Dziekuje za wejsciw.Moze jeszcze napisze.
~~Swaggy

JEST MI OGROMNIE PRZYKRO.
A I NA TT TEZ MNIE JUZ NIE ZNAJDZIECIE
  • awatar Vanish♥: aha :( no ale czekam na cb :*
  • awatar Swaggyx: Wiem ;) ale tak czy siaj wiedza ze to ja : D ale i tak jeszcze wroce ;/
  • awatar Vanish♥: PS. mam nadzieję, że jeszcze coś napiszesz :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

9



________________________________
Nie widziałam Justina od miesiąca.Za każdym razem kiedy pytam matki o pozwolenie zawsze jej odpowiedź jest ta sama.Poprostu trace już nadzieje ,że kiedykolwiek go zobacze...
***

-Patrz tam!-usłyszałam rozweselony głos Christiana , który wskazywał na jakieś dziewczyny siedzące przy stoliku.
-Czego?-zaśmiałam się.
-Co powiesz na zepsucie im zdjęcia?-puścił oko.
-Dlaczego nie?-tak , chciałam się na czymś porządnie wyżyć.Ubraliśmy kaptury i zbiegliśmy z góry.Podbiegliśmy do jednej z nich stojącej , tuż przy samej wodzie.Wystraszona dziewczyna pisnęła i wleciała do jeziorka.Śmiejąc się uciekliśmy w jakieś krzaki.
-Skąd ty masz takie pomysły!-walnęłam go w ramie.
Skrzywił się i pomasował ramie
-Odkąd nie mam dziewczyny nudzi mi sie w domu i oglądam dziwne filmiki na Youtube!-
-Ciemna strona.-jęknęłam.

*Wieczorem , park*

Cały dzień spędziliśmy w parku.
-Jestem głodna!-burknęłam.
Chłopak wyjął z kieszeni batonika.
-Mam tylko to-podał mi do ręki.
Otworzyłam papierek i oparłam o niego głowe.Nagle zauważyłam ,że za krzakami ktoś się kręci.Sylwetka wydawała mi się dosyć znajoma.Można powiedzieć ,że ją znałam.
-Jared moja deska!-usłyszałam wkurzony głos.
Wstałam szybko otrzepując się z liści.
Wybiegłam przed krzaki szeroko się rozglądając.
Nagle od strony pleców wpadł na mnie jakiś chłopak.
-Co do !-warknął podnosząc pięść.
-Justin!-pisnęłam.Chłopak krzyknął ze szczęścia i od razu mnie przytulił.
-Millie-szepnął.
Zaczęłam się cicho śmiać.Włożyłam ręce pod jego bluze i cieszyłam się jego ciepłem.
-Co ty tu robisz-jęknął.
-Ja ja-zaczęłam się jąkać
-Już dobrze-pogłaskał mnie po głowie.
-Tak strasznie sie ciesze-szepnęłam.
Zauważyłam ,że za nami stoi cała moja paczka i Christian z miną zabójcy.
Podbiegłam do każdego i przywitałam się ogromnym misiakiem.
Podbiegłam do Christiana i pociągnęłam go za rękę
-Justin poznaj Christiana-ponagliłam ich.
-My si znamy-chrząknął Biebes
-Chris mówił....-jęknęłam.
-Dosyć-mruknął.
-Moge sie dowiedzieć dlaczego tak na siebie patrzycie?-rozłożyłam ręce.
Obydwoje mruknęli coś pod nosami i Justin zaczął:
" Jakieś dwa lata temu Christian zakochał się po uszy w tej Jaitlin! Nie miał bym nic do tego ,ale Jaiylin była w tej złej paczce , o której mówi twoja mama myśląc o mnie.Więc , Christianek odszedł od nas i poszedł do nich"
Zauważyłam jak czerwienią się ze złości.
-Przepraszam , źle zrobiłem-usłyszeliśmny ze strony chrisa.

___________________________

Dziś na tyle bo musze iść się uczyć ;C

LOL
~~Swaggy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

8

:

__________________________________

Trzy dni temu moja mama postnowiła ,że nie pozwoli spotykać mi się z Justinem.Przecież to jest chore!A jaki jest tego powód?!No oczywiście te ich wymyślone gangi.Przecież wiem ,że Justin nie jest w żadnym gangu!
Szłam właśnie oblodzoną ulicą starając się nie wywrócić.Co chwile łapałam równowagę.Nic by im się nie stało gdyby onsypali ten chodnik jąć solą czy piaskiem.Uhh , chora Kanada.Nagle poczułam ,że podwijają mi się nogi i upadam na kogoś.Siadając po turecku na mokrym śniegu zobaczyłam ,że upadam na jakiegoś kolesia.
-Au!-krzyknął siadając na przeciw mnie.
-Naprawde cie przpraszam!-rzuciłam wstając i otrzepując się ze śmiechu.
-Nie , nie ma za co-uśmiechnął się.
-Serio?-jęknęłam.
-Nie.Jestem Chris-podał mi rękę.
Niepewnie zdjęłam rękawiczke i dotknęłam jego zmarzniętych palców
-Millie-
-Spacerujesz sama?-zapytał ruszając do przodu
-Tqk , muszę sobie przemyśleć pewne sprawy-mruknęłam.
-To coś poważnego?-zdziwił się.
-Można tak powiedzieć,a ty dlaczego szłeś sam?-zapytałam wspinając się pod śliską górkę.Nowo poznany chłopak podał mi rękę i pomógł się wspiąć
-Podobnie, problemy-
-Mogę wiedzieć jakie?-skarciłam się w myślach za to pytanie.
-Mam pewne problemy z moją dziewczyną-posmutniał
-To coś poważnego?-
-Zapewne tak.Powinienem już dawno to skończyć ale nie potrafie!-
-Ja mam problemy rodzinne i może też powiązane ze związkiem?-odpowiedziałam pytaniem.
-Moja dziewczyna chodzi na boki , ćpa i pije-skrzywił się.
-Moja mama twierdzi ,że mój chłopak jest w gangu i kazała nam zerwać-westchnęłam.
Kiedy dotarliśmy na samą górę przed moimi oczami rozciągnęło się ogromne jezioro.Podeszłam do jego zamarzniętej tafli
-Musi Ci się tutaj dobrze myśleć-mruknęłam.
-Dokładnie-Usiadł pod daszkiem.
-Nie wiem dlaczego mama nie akceptuje mojego związku z Justinem-zwierzyłam się.
-Justinem?-
-Tak , Bieberem-wzruszyłam ramionami-znasz go?-
Chłopak westchnął i pokiwał głową.
-Już nie-
-Możesz mi powiedzieć co się stało?-usiadłam obok niego.
-Jeszcze nie-spojrzał mi w oczy.
Znowu te oczy , czy oni wszyscy muszą mieć takie ładne oczy?!
-Moja mama twierdzi ,że wpadłam w złe towarzystwo!-wzdrygnęłam się z zimna.
-Zimno Ci?-zapytał
-Odrobinkę-szepnęłam poczym poczułam ,że obejmuje mnie ramieniem.
-A teraz-zapytał
-Troche-zaśmiałam się
-A teraz?-przybliżył twarz
-Tak-
-A teraz?!-mruknął przytykając swoje czoło do mojego.
-Teraz to mi ciepło!-wbiłam mu palce w żebra.
-Poprawiłem Ci chociaż troche humor?-uśmiechnął się.
Prztakująco pokiwałam głową.
Kiedy zaczęło sie zciemniać wymieniliśmy się numerami i ruszyliśmy w swoją stronę.

*3 w nocy rozmowa Jus , Millie*

JB:Tęsknie xx
M:Ja też , bardzo.
JB:Spotkajmy się.
Mrzepraszam , ale narazie nie moge.
JB: Zromumiem.
Mrzepraszam.
JB:Nie masz a co
M:Mam , przepraszam.
JBobra , ja lecę Kocham Cię!

*Millie rano*

Obudziłam się cała zapłakana.Usiadłam na łóżku z całymi podpuchniętymi oczami.Nagle ktoś zapukał do mojego pokoju.
-Siorka , masz gościa-usłyszałam brata.Byłam święcie przekonana ,że to Adele albo to o co się modniłam czyli Justin.Jednak moim oczom ukazał się poznany wczoraj christian.
-Cześć-mruknął siadając smutny na łóżki=u.
-Co ty tu robisz , jak mnie znalazłeś?-jęknęłam zakrywając się kołdrą.
-Łatwo cię znaleźć-szepnął.
-Co z twoim wczorajszym humorem?-
-Zniknął prysł katastrofa-podparł sie na łokciach.
-Chcesz pogadać?-Domyśliłam się , chociaż ja też tego potrzebowałam.
-Tak-mruknął nie odwracając się.
Usiadłam obok niego.
-Mów-
-Moja dziewczyna wysłała mi zdjęcie...jak liże się z innym .... Boże jakie to jest dobijające - jęknął
-Nie mogę widzieć się ze swoim chłopakiem...przytul mnie-schowałam twarz w dłoniach.
Po chwili poczułam jak jego ramiona obkręcają się wokół mojego ciała.
-Dlaczego ona mi to zrobiła-szepnął.
-Dlaczego mama nie pozwala mi się z nim spotkać-zaczęłam płakać na jego ramieniu.
Wygląda na to ,że spotkałam nowego przyjaciela , który mnie zrozumie.Wiem ,że Kitchenowi (lolz) zawsze mogę wszystko powiedzieć i zawsze mogę na niego liczyć.Chcę już zobaczyć się z Justinem!
_____________________________
SWAGGY!

I jak? Podoba wam się?
Jak sądzicie czy Christian zawróci Millie w głowie?
Czy w końcu spotka się z Justinem i jakie będą tego skutki.


Przpraszam ,że nie dodawałam caały tydzień ale niestety szkoła.
Jutro rozdziału nie będzie bo rano mam zawody jeździeckie na które nawet się jeszcze nie spakowałam *.* WISH ME LUCK
DZIĘKI ZA WSZYSTKO
~~LOL
Swaggy
 

 

7


*Takie ,żeby was wprowadzić w nastrój*
____________________________________




*Kilka miesięcy później (21 grudnia)*

Zaczynałam powoli marznąć.Ile można ubierać buty?!Od piętnastu minut czekałam aż Justin szanownie ubierze buty i wyjdzie z domu.Na ulicy było już czyć "ten" klimat.Wszędzie bałwanki , lampki, choinki i kokardki.Tylko nasz dom był jakiś taki szary.Dlatego też właśnie tu stoje.Kiedy mama i babcia zajmowały się świątecznymi porządkami ja zostałam wysłana na zakupy.Stałam zamyślona powtarzając listę zakupów.Bąbki, Łańcuchy, serpentyny, cztery paczki lampek, świecący mikołaj , jemioła , jajka , cukier , mąka i drożdże.
-Wesołyś świąt-usłyszałam ciepły głos tuż przy uchu.
-Jezu!-wystraszyłam się,
-Schlebiasz mi tym-zaśmiał się Biebs.
-Mówiłam cie żebyś do jasnej cholery przestał mnie straszyć!-pisnęłam przestępując z jednej nogi na drugą.
-Przepraszam!-mruknął próbując złapać moją ręke.
Jednak szybko ją zabrałam.Przechodzimiśmy obok domów znajomych.Jesteśmy ze sobą od czterech miesięcy i nikt o tym nie wie!Nawet ludzie z naszej paczki!Taki stan wymaga wielu wyrzeczeń.Kiedy przeszliśmy przez ulicę a w oddali widać było już supermarket Juss przerwał krępującą cisze.
-Słuchaj , po świętach wyjeżdżam na obóz narciarski.Może chciałabyć?-nie dałam mu dokończyć
-No pewnie!-pisnęłam
-Miejsa jeszcze są!-Ucieszył się kiedy wkroczyliśmy na sklepowy parking
Nagle do Justina podbiegła grupa wymalowanych laleczek.Każda włosy z toną lakieru , na twarzy pełno tapety.Westchnęłam i z zaciekawieniem przyglądałam się całej sytuacji.
-Hej Juztennn!-rzuciła jedna z nich.
Justin dalej patrzył na mnie jakby był do tego przyzwyczajony.Dreptając na metrowych obcasach co chwilę się ślizgały.Podobało mi się to jak Justin je ignoruje.Kiedy wkroczyliśmy do sklepu odrazu pobiegłam na dział ze świątecznymi rzeczami.Złapałam pierwsze lepsze światełka.Miały ładny biało-czerwony kolor.Miejmy nadzieję ,że wogóle będą działały.Bo jak nie to sie ostro wkurze.Kiedy lampki trafiły do koszyka pchanego przez Justina poszliśmy po następną rzecz z listy zielony półpasożyt bez którego w mojej rodzinie nie byłoby świąt: Jemiołę.Jak się okazało w święta otwierali ogród pełem jemiął.Kiedy weszliśmy pod zadaszenie Justin podszedł bliżej do mnie.
-Którą wybrać!-jęknęłam patrząc do góry.Justin spuścił wzrok i zaczął się śmiać.
-A ty z czego rżysz?-uśmiechnęłam się.
-No wiesz.Jest jemioła , jestem ja , jesteś ty-podszedł bliżej.
-I co dalej?-skrzywiłam się.
-Kiss me underneath the mistletoe,
Show me baby that you love me so-
Boże jak ja kocham ten jego akcent, dlaczego on musi być taki świetny ?!
Rozejrzałam się dookoła i kiedy zobaczyłam że nikogo niema podeszłam łapiąc za jedną stronę jego kamizelki:
-Your lips on My lips, thats the marry marry X'mas-uśmiechnęłam się i dałam mu zwyczajowego buziaka.
-Baby I hear melodies when your heart beats
Baby it sings to me -
-Łe , lubie kiedy mówisz do mnie z akcentem-zaśmiałam się biorąc roślinkę.
-Ja też-przygryzł usta.
-Nie sądzisz ,że powinniśmy im o nas powiedzieć?-
-Już dawno chciałem to zaproponować -zaśmiał się
-Tylko ,że to może nie skończyć się tak jak to sobie planujemy.-westchnęłam.
-To przekazujmy im to powoli-uśmiechnął sie łapiąc moją dłoń.
-Wiesz?To też jest pomysł!-uśmiechnęłam się

__________________________

Coraz bliżej święta , coraz bliżej święta.
Tak ja już załapałam świątecznego bakcyla.Mam już nawet wymarzony prezent ♥
-Believe
-Take Me Home
-Bluzke Local Heroes "Mentaly Dating Justin Bieber"
A wy moje kochane macie już jakieś pomysły na prezenty?
Rozdział pisany o 01:27 więc za każdy błąd wielkie SOŁA.
podoba wam się?
KOCHAM ZA WSZYSTKO
~~Swaggy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

4


_______________________________________

Wstałam jako ostatnia.Jakaś wewnętrzna siła kazała mi złapać w rękę telefon i sprawdzić wiadomości.Jak co rano widniała tam czerwona kropeczka.

OD BIEBS " Hej, dzisiaj całą szóstką idziemy sprawdzić nowy basen, idziesz? your Biebs x".

Pomysł wydawał się bardzo ciekawy.Szczególnie ,że po wczorajszym dniu bardzo chciałam zobaczyć się z Justinem.Wstałam szybko i pobiegłam do łazienki.Przemyłam zęby rozczesałam włosy założyłam szorty , bejsbolówkę i trampki.Wzięłam deskę i zbiegłam na dół.
-Gdzie idziesz?- kiedy już miałam chwytać klamkę usłyszałam za sobą głos mamy.
-Z przyjaciółmi-mruknęłam.
-Gdzie?-była wyraźnie nie w humorze.
-Wypróbować nowy basen-jęknęłam z niezadowolenia.
-Wiesz słyszałam różne rzeczy na temat tej twojej szajki.-podparła się na łokciu.
-Na przykład?-podnosłam głos-i to nie jest szajka!-
-Tylko nie tym tonem!-mruknęła
-Powiesz mi co o nich słyszałaś?! bo sie spiesze-
-Różne rzeczy.Nie muszę Ci się tłumaczyć-wzruszyła ramionami.
-Wychodzę cześć-mruknęłam
-Za dwie godziny widze cie na obiedzie-zawołała kiedy drzwi się zamknęły.
Przecież ja nie mam pięciu lat.Mogę się spotykać z kim chcę!Ciekawe co takiego im się odwidziało w Justinie?!Cała nabuzowana szłam przez zatłoczone miasto.Przed dużą biblioteką czekała już moja paczka z deskami.Uśmiechnęłam się na ten widok.Przywitałam sie z każdym i podeszłam do Justina.
-Hej!-rzuciłam.
-Hej-zaśmiał się.
-Czy to bezpieczne?-zapytałam troche zestresowana.
-Tak , cokolwiek byś o nas słyszała to wiedz ,że to nieprawda.Cały czas mylą nas z szajką narkomanów z innej dzielnicy.-westchnął.
-No właśnie-jęknęłam.
-Coś nie tak?-
-Mama zabroniła mi się z wami spotykac bo myśli że robicie same nielegalne rzeczy.-
Poczułam drżącą rękę chłopaka lekko opartą na mpich plecach.Przysunęłam się do niego i ruszyliśmy do starej pływalni.

*2 Godziny Później w Domu*

Siedziałam przy stole bawiąc się komórką.Nagle z góry zeszła mama.Usiadła na przeciwko mnie i zaczęła:
-Millie słuchaj , nie chcę żebyś spotykała się z tą szajką oraz utrzymywała jakiekolwiek kontakty-chrząknęła.
-A ja nie chcę żebyś wtrącała się w to co robie.-
-Oni są niebezpieczni-
-Mamo!Myliś ich, jest jeszcze jedna szajka ale to nie oni!-jęknęłam.
-Ale chciałabym żebyś przestała narazie się z nimi widywać-
-A z Justinem?!-
Rodzicielka zastanowiła się dłuższą chwilę
-Raz w tygodniu-westchnęła

*Cztery tygodnie później*

Ustaliłam z Justinem ,że będzie przychodził co wtorek.Boże czuję się jak w więzieniu!Moja mama nie wie nic o naszym związku , który jak narazie wyglądał jak marny związek na odległość
Siedziałam przed domem czekając aż długo wyczekiwana sylwetka wyłoni się zza zakrętu.Zawsze był punktualny.Po kilku minutach spóźnienia Justin podbiegł do mnie zdyszany i opadł na schodek.Wyglądał jakby ktoś sprał go łopatą.Przestraszyłam się,
-Jezu , kto cie tak urządził-pisnęłam widząc krew wyciekającą z rozciętej wargi.
-Nie ważne-nie chciał mówic
-Prosze , powiedz mi błagam cie!-wytarłam łze spływającą mi po policzku.
-Johnna z tego gangu.-przyznał się przełykając ślinę.Pociągnęłam go za rękę do kuchni.Poleciłam usiąść przy blacie.Wyjęłam plastry i wodę utlenioną.Zaczęłam działać.Po jakimś czasie każda rana , nawet ta najmniejsza została starannie oczyszczona i zalepiona.Wczuta w swoją pracę nie zwróciłam uwagi na ręce biebsa spoczywające na moich biodrach.
-Gotowe!-uśmiechnęłam się tryumfalnie.
-Dzięki-przysunął mnie do siebie a nasze usta połączyły się w delikatnym pocałunku.Kiedy usłyszałam przekręcający się w drzwiach klucz , szybko oderwaliśmy się od siebie.Usiadłam na krześle obok i wyjęłam talie kart.
-Siema!-usłyszałam głos brata.
-Cześć!-odpowiedziliśmy chórem.
-Co masz taką minę?-zapytałam podchodząc do nastolatka.
-Weź , głupi facet od perkusji stwierdził że mam zero pojęcia!-kopnął w plecak.
-Mogę ci pomóc zaproponował Justin.

_______________________________________
Meh :3
Tyle na dzisiaj.Jak wam się podoba?
Przepraszam że tyle nie dodawałam ,ale poprostu miałam szkołę i nie miałam jak.
DZIĘKI ZA KAŻDE WEJŚCIE I KOMENTARZ!
LOL
~~Swaggy
  • awatar ObokMnie763: No już do cb idę czekaj : D ;*
  • awatar Romano!: woah. fajnie piszesz :D ekhem...też postanowiłam coś stworzyć, zależałoby mi na ocenie kogoś, kto ma wprawę w pisaniu ,_, jakbyś mogła wejść na moją str i obczaić, co to mi wgl. wyszło ;_;
  • awatar wyczuwam melanż ♥: jeeej cudo ! :DD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Puszczamy:
_________________________

Jak codzień słońce grzało mi po oczach.Dlaczego zawsze zapominami zasłaniać te diabelskie zasłony?!Co jest ze mną nie tak!?Głośno wzdychając zaczęłam szukać telefonu pod poduszką.Kiedy wreszcie przedmiot tkwił w mojej dłoni zauważyłam na wyświetlaczu sms.Przeciągnęłam od razu kciukiem po czerwonej kropce.W sekunde przeniosło mnie do tekstu:
"Siem , idziemy dzisiaj na skejta?...Biebs".
Przewracając się na drugi bok uśmiechnęłam się sama do siebie.Bez zastanowienia odpisałam:
"Pewnie, brać coś ze sobą?".
Kilka minut później dostałam odowiedź:
"Aparat i... humor XD"
Zaśmiałam się sama do siebie i wypełzłam z pod ciepłej kołdry i podeszłam do lustra.Jakaś wewnętrzna siła nakazała mi ładnie wyglądać.Podeszłam do lustra i związałam włosy w nienaganny koczek przyozdobiony czarną kokardką.Złapałam tusz i eyeliner z połączenia tych dwóch cudodziałaczy wyszedł piękny ekekt 'kociego oka' usta przejechałam bezbarwnym błyszczykiem.Tanecznym krokiem podskoczyłam do szafy.Wyjęłam czerwone rurki i luźną białą bluzkę bez nadruku.Zbiegając na dół złapałam butelkę wody i żółte balerinki.Kiedy wybiegłam przed dom moje ciało ogarnął przyjemny wiaterek.

*W SKEJCIE trzy godziny później*

Całą czwórką leżeliśmy na przyjemnie zimnej trawie.Ja , Justin , Tony i Adele.Reszty nie było.Mieli jakieś inne zajęcia.
-Ej nudnawo!-westchnęła Adele
--Mam aparat , możemy porobić zdjęcia!-ożywiłam się.
-Nie zły pomysł!-rzuciła męska część grupy.
Wstałam otrzepując spodnie i wyjęłam aparat.Napocząku nikt nie wiedział jak ma pozować.Postanowiliśmy ,że porbimy zdjęcia w najnormalniejszych chwilach życia.Justin jako pierwszy złapał za deskę i wbiegł na rampę.Przełożyłam przez rękę sznurek aparatu i zaczęłam pstrykać zdjęcia.Flesz rozświetlał już odrobine przyciemnione niebo.
-Z życiem!-pisnęłam stojąc bardzo blisko rampy.Justin zjechał i zatrzymał się obok mnie.Spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się ukazując rząd białych zębów.W tamtej chwili zrobiłam mu zdjęcie.
-Au moje oczy!-zaśmiał się.Postanowiłam trochę rozbudzić zabawę i sięgnęłam do kieszeni po telefon.Właczyłam piosenkę."GOOD TIME".Rozejrzałam się dookoła.Oprócz nas nikogo nie było.Odrazu przybiegła nasza 'parka' złapali się za ręce i zaczeli pląsać w bardzo dziwaczny sposób.Zaśmiałam się i poczułam ,że ktoś przyciąga mnie do siebie.Podnosząc wzrok zobaczyłam brązowe oczy Biebsa.Troche zmiękły mi nogi.No cóż trzymał mnie za ręce i patrzył w oczy.To chyba nie jest dziwne.Zaczęliśmy wykonywać szybkie kroki po powierzchni rampy i histerycznie się śmiać.W pewnej chwili odwróciłam się tak ,że chłopak przytulał mnie od tyłu.O mój Boże jakie to było piękne.Czułam jego niespokojne dłonie na swoich ramionach.Przy uchu słyszałam jego wesołe okrzyki.Podobało mi się to.Jemu chyba zresztą też bo nie miał najmniejszej ochoty zmieniać tego położenia.Po chwili wszyscy opadliśmy na rampę głupi się śmiejąc.
-Erm... która godzina?-jako pierwsza otrząsnęła się Adele.
-Dochodzi 23-uśmechnął się do niej Tony.
-MAMA MNIE ZABIJE!-krzyknęłam.
Spojrzałam na wyświetlacz telefonu.Cztery nie odebrane od mamy.Jak najszybciej oddzwoniłam.W tym czasie zabierając swoje rzeczy i idąc przed siebie.
*Rozmowa Mama-Milie*

-H-Halo?-
-Mamo to ja przepraszam ale zasiedzieliśmy sie boże jak mi przykro!-
-Millie?Gdzie jesteś , już jedenasta!-
-Wychodze ze skateparku , przepraszam!-
-Błagam cie tylko nie idź sama.Poczekaj wyjde po ciebie-
-Nie nie ma potrzeby-
-Napewno?-
-Tak mamo!-
-To szybko-

Mama chyba nie była na mnie zła.Szybkim krokiem ruszyłam przed siebie.Gdy nagle ktoś złapał mnie za prawe ramie.Pisnęłam i szybko się odwróciłam.
-Ej , cicho to ja-usłyszałam znajomy głos.
-Justin.Prosze nie strasz mnie tak więcej!-westchnęłam.
-Dobrze, odprowadzić cie?-
-Wiesz ,jeżeli nie robiłoby to problemu-
-Nie, żadnego.Potrzymać cie za rękę?-nie wiem czy żartował czy co?
-No nie wiem.Jakiś haczyk?-
-Żadnych-wystawił dłoń.
Niepewnie aczkolwiek chcąc moja dłoń wylądowała na jego.W tamtej sytuacji czułam się ... bezpiecznie.Czując jego dłoń na swojej czułam też straszne motylki w brzuchu.Mimiowolnie się uśmiechnęłam.Zauważyłam ,że Biebs cały czas mi się przygląda.Przygryzłam dolną wragę.Kiedy stanęliśmy po drzwiami domu mojej babci puścił moją dłoń.Uśmiechnął się i zbliżył parę kroków.Staliśmy tak ,że nasze ciała prawie się ze sobą stykały.Tak.Wiedziałam co się szykuje.Ale wiecie co?! Chciałam tego.Stanęłam na palcach kiedy Justin trochę sie zniżył.Po kilku sekundach nasze usta złączyły się w delikatnych pocałunkach.Poczułam ,że chłopak trzyma dłonie na moich plecach.Nieśmiało wplotłam palce w jego włosy.

_______________________________

I tym oto miłym akcentem kończymy na dziś!
Ekhem . I jak?
Ten rozdział jest dla Kingi , dzięki której nauczyłam się pisać takie sceny :3
DZIĘKI ZA TE WEJŚCIA I KOMENTY wejhfhsmh
LOL
~~Swaggy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Puszczamy sobie:


_________________________________

*następny dzień*

Obudził mnie dźwięk budzika w komórce.Przetarłam zaspane oczy i wstałam.Potykając się o dywan dotarłam do szafy , którą z głośnym skrzypnięciem otworzyłam ra ościerz.Wykonując różne taneczne ruchy sięgnęłam do najdalszej części.Na ślepo szukając rurek walnęłam się w nos.Z mruknięciem niezadowolenia i paroma przekleństwami poszłam do łazienki.Cicho zapalając światło stanęłam przed lustrem.Wyglądałam jak jakiś potwór.Złapałam szczotkę i szybkimi ruchami zaczęłam szczotkować każde z cienkich pasm.Po dłuższej chwili osiągnęłam zamierzony efekt.Z miną zwycięzcy pobiegłam do kuchni gdzie krzątał się Jordan.
-Cześć-przywitał się swoim przechodzącym mutację głosem.
-Siemasz-uśmiechnęłam się szukając swojej deski.Kiedy po paru minutch znalazłam ją obok starych sanek Jo głośno westchnęłam.

*Popołudnie*

Wskoczyłam na deskorolkę i podążyłam w wyznaczone miejsce.W połowie drogi poczułam ,że mój telefon wibruje.Zatrzymałam się łapiąc urządzenie w rękę
"Nie przechylaj się tak na prawo bo sie zabijesz".Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam Justin na rowerze.O mój boże jak on ładnie wygląda.Miał na sobie czerwoną bluzę i biały podkoszulek czarne rurki i nieśmiertelnik.Uśmiechnęłam się szeroko.
-Jeżdżę tak już długo i jakoś jeszcze żyje-
-Do czasu-zaśmiał się podjeżdżając bliżej
-Mieliśmy mieć deski!-
-W ostatniej chwili zorientowałem się ,że połamałem moją w zeszłym tygodniu-wzruszył ramionami.
-Jakim cudem?-zapytałam unosząc brew.
-Małe zderzenie z rampą!-wskazał mi zadrapania na nadgarstku.Zaśmiałam się i odpychając się lewą nogą ruszyłam.Czując wiatr we włosach odepchnęłam się jeszcze bardziej żeby nabrać prędkości.Jednak w jednej chwili troche mnie zarzuciło i przechyliłam się na prawo.Deska wyjechała mi spod nóg a ja upadłam na trawe.Podjechawszy Justin zaczął śmiać się histeryczne.
-Nie śmiej się!-warknęłam.
-To było zabawne.Czekaj moge to powiedzieć?-prychnął
-Co?-
-A NIE MÓWIŁEM!-wyszczerzył się
Wywróciłam oczami i wstałam troche utykając.
-Nic ci nie jest?-zapytał z troską w głosie.
-Nie tylko troche mnie boli noga.-uśmiechnęłam się
-Może chcesz rower?-zapytał wstając
-Serio?Nie będzie problemu?-zdziwiłam się.
-Nie , no co ty!-
Kiedy się zamieniliśmy ruszyliśmy dalej.Kiedy wjechaliśmy na teren skate'a od razu przybiegła do nas grupka ludzi.Justin z każdym z nich się przywitał oraz zamienił parę słów.Musiał być naprawde popularny.Kiedy piątka chłopaków poszła na rampy rozweselony Justin pobiegł za nimi.Przysiadła się do mnie jakaś czarnowłosa dziewczyna.
-Kim jesteś?Biebs nigdy , przenigdy nikomu nie daje swojego ukochanego rowera!-zaśmiała się.
-Um jestem Millie ...-troche spłoszona odpowiedziałam towarzyszce
-Spoko.Jestem Adele.A ty jesteś prawdziwą szczęściarą!-zaśmiała się.
-Dlaczego?-zdziwiło mnie to.
-Justin jest megapopularny!Może mieć każdą laskę , ale jakoś jeszcze jej niema-warknęła a ja się skuliłam.
-Dlaczego mi to mówisz?-zapytałam.
-Takie małe ostrzeżenie.Panoszy sie tu grupka takich jego wielbicielek-wzruszyła ramionami.
-O , okej dzięki-uśmiechnęłam się do niej.
-Nie ma za co , witaj w paczce!-poklepała mnie po plecach
-Serio?!-ucieszyłam się z tej informacji.
-Tak , poopowiadam ci coś o wszystkich-podrapała się po głowie-Ten w okularach to Joey, taki skryty ale zauważ jak dobrze wychodzi mu Ollie.Obok niego jego najlepszy kumpel Mitchel , ten w czarnej koszulce , widzisz?Tam stoją Jared i Liam.Ten w koszuli w kratke to mój chłopak Tony-uśmiechnęła się pokazując aparat.
-Nie będę piątym kołem u wozu?-zmartwiłam się.
-Nie.Będziesz tu świetnym dodatkiem!Bo jako dziewczyna czuje sie taka osamotniona!-pisnęła kiedy podszedł do na Tony , jej chłopak.
-Cześć-przywitał się biorąc ją na kolana.
-Siemka!-starałam się żeby wyszło to najbardziej naturalnie jak potrafie.
-To ty jesteś Miricle , nowa znajoma Biebsa?-uniósł brew/
-Tak , jestem Millie-
-Kurcze , koleś , on nie może przestać nam o tobie opowiadać!-zaśmiał się ale po chwili ucichł jakby powiedział coś o czym miałabym nie wiedzieć.Zachichotałam cicho i spojrzałam w stronę ramp.O mój Boże.Moja deska nigdy nie była w takiej sytuacji.Przecież ja to sie do niego nawet nie imam!Kiedy skończyli wszyscy rozsiedli się wokół naszej ławki.
-Miło nam cie powitać wśród nas!-krzyknął Justin a wszyscy zaczęli mu wtórować.Mój dzisiejszy wynik to osiem numerów i dwa maile.Nie jest źle prawda?Szczególnie ,że później wybraliśmy się na plaże.Oglądanie zachodu słońca z moimi nowymi przyjaciółmi nie było takie jak w Amerykańskich filmach.Każdy robił co chciał!Jared i Liam biegali do wody i wybiegali zniej z dziewczęcym piskiem!
Boże , to był świetny dzień.Chcę takich więcej.Na dobranoc dostałam cztery nowe smsy:
"Do jutra ~Jared"
"Możesz przynieść jutro rolki?-Toneh"
"Dobranoc... ADELE x"
"Śpij dobrze , dzięki za dzisiaj. Biebs"

__________________________

No i jak wam sę podoba?
Mam nadzieje ,że dobrze dobrałam piosenkę.
NIE MOGĘ UWIERZYĆ WŁASNYM OCZOM! CO NOWY ROZDZIAŁ OSIEM KOMENTARZY!
No poprostu nie umiem wam podziękować !Nie mam na to słów.
Dedykacja dla wszystkich moich czytelników~! Dziękuję za te wszystkie ciepłe słowa! Do napisania
LOL
~Swaggy
*NOWE POSTACIE*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Polecam włączyć

________________________________
-Jak miałem 12 lat zawsze przychodziłem tu i patrzyłem na gwiazdy!-zaśmiał się.Jego brązowe oczy wlepiały się w miliony migoczących cał niebieskich a twarz wygięła się w delikatny rogalik.-Pamiętam kiedy parę miesięcy temu z tatą zgubiliśmy się w lesie!-w tamtej chwili zrobiło mi się strasznie smutno.Łzy napłynęły mi do oczu , a ciało przeszył nieprzyjemny dreszcz.Ten sam , który przeszył mnie 28 września 2010 roku.Był bardzo deszczowy poranek.Jak codziennie szykowaliśmy się z Jordanem do szkoły.Kiedy staliśmy na podjeździe dotarła do nas straszna wiadomość.Nasz ojciec generał Gavin Walsh zginą wraz z 4 innymi żołnierzami podczas wybuchu bomby.Pamiętam to jak dodzisiaj , całe moje ciało przeszył dreszcz.Jednak zmieniłam wtedy swoje nastawienie do życia.Postanowiłam nie zajmować się sobą tylko drugim człowiekiem.
-Ja nie mam taty-schyliłam głowę.
-Jeśli mogę , co się stało?-popatrzył na mnie.
-Mój tata zginął w Iraku na misji-zaczęłam płakać.Starałam się stwarzać pozory osoby silnej psychicznie, jednak w niektórych chwilach poprostu emocje puszczały i pozostawało mi tylko ukrywać się gdzieś w kąciku z płaczem.Nagle poczułam dłoń Justina na swoich plecach:
-Nie martw się.Popatrz!-uniósł moją brodę w górę.-Jest jedną z tych milionów gwiazd, milionów dumnych ojców spoglądających dumnie na swoje córki-westchnęłam głośno.
-Wiesz , Justin może i masz racje.Ale nie jestem jakaś tam ideala ,żeby mój tata mógł być ze mnie dumny-poprawiłam włosy.
-Każdy z nas musi nad sobą pracować-uśmiechnął się wstając.Mrugał delikatnie powiekami.Podnosząc się spojrzałam na ekran komórki . Dochodziła 21.

*w domu*

Jest północ a ja nadal nie mogę zasnąć.Cały czas myślę o tym spotkaniu.Nie mogę zapomnieć czekoladowych oczu Justina , jego sposobu mowy.On jest ideałem.Zero haczyków.Podeszłam do laptopa.Przejechałam dłonią po jego gładkim ekranie i wpisałam imie i nazwisko mojego nowo poznanego kumpla w wyszuckiwarke na Facebooku.Kliknęłam w informacje o nim. Wiem że to chore szukać o kimś informacji na jego facebookowym profilu ,ale żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku .W tych czasach to chyba norma?Przygryzając dolną wargę rolowałam całą jego tablice i informacje.Kiedy doszłam do informacji "STATUS" okazało się ,że jest wolny!Jak taka osoba jak on może nie mieć dziewczyny!Uśmiechnęłam się sama do siebie i kliknęłam opcje "zaproś do znajomych".Nie minęła minuta a po lewej stronie mojego ekranu pojawił się komunikat.Strasznie ucieszyłam.Dla niepozru wrzuciłam na tablicę jakąś piosenkę.Nagle usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości.Trochę się wzdrygnęłam , bo byłam sama w pokoju a w dodatku było strasznie ciemno.Moje oczy zwróciły się ku pasku czatu.Kiedy zobaczyłam ,kto do mnie napisał odrazu przestałam się poruszać
*ROZMOWA*
Justin Bieber:
Jeszcze nie śpisz ?
Millie Walsh:
Nie chce mi się , a ty?
Justin Bieber:
Troche za wcześnie.Masz ochcote jutro wyjść?Może na deske?
Millie Walsh:
No pewnie!
Justin Bieber:
Ok , to podaj mi swój numer...
Millie Walsh
738389256
Justin Bieber
Napisze
Millie Walsh
Więc czekam.Dobra , lecę spać do jutra papap x
Justin Bieber
Do jutra!

Ta rozmowa mnie strasznie podbudowała.Dała mi pewność ,że Justin nie poszedł ze mną tylko na ten spacer dlatego ,że mu babcia kazała.Cała w skowronkach podeszłam do szfy i ubrałam krótkie spodenki oraz bluzkę z krótkim rękawkiem.Powolnym krokiem podeszłam do łóżka i położyłam się w miękkiej pościeli.Nagle usłyszałam dźwięk smsa "Dobranoc.Kolorowych ...Biebs".

_________________________
Taak , myślę ,że ten rozdział jest dużo ciekawszy od pozostałych.
NIE MOGĘ W TO UWIERZYĆ! osiem komentarzy!Kocham was normalnie!Dziękuje za nie , i oczywiście za to ,że czytacie!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
LOL
~Swaggy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 

*Dzień 7 w domu babci Amy*

Siedziałam przy stole mieszając łyżką w misce zimnych płatek.Nie miałam znajomych, co chyba wyczuła moja babcia.Rano poinformowała mnie ,że zaprosiła swoją znajomą z którą ma przyjaść jej wnuk.Ucieszyło mnie to , ale nie liczyłam na cud.Myślałam ,że do domu wejdzie jakiś kujon , ładnie ubrany , pulowerek spodnie na kancik, wyproasowana koszula okulary i aparat.Jednak kiedy babcia otworzyła drzwi trochę się zdziwiłam.Zamiast uizanego kujona stanął w nich przystojny brązowooki na oko osiemnastoletni chłopak.Kiedy nasze babcie poszły do ogrodu , przysiadł się do mnie i zaczęliśmy miłą pogawędkę.Później okazało się ,że ma na imie Justin.Dokładnie Justin Bieber.Mieszka tutaj od urodzenia.Z mamą babcią i dziadkiem.Zna każdy kąt tego miasta jak własną kieszeń.Opowiedział mi o swoich znajomych i o sobie, dowiedziałam się ,że Justin gra na gitarze i dotego jeszcze śpiewa.Zazwyczaj osoby o takim wyglądzie jak on nie są tak wspaniałomyślne i miłe.Jednak on był zupełnym przeciwieństwem chłopaków ze szkoły w Londynie.Był miły , czuły.Co chwila zadawał mi jakieś pytanie...
-Może pójdziemy się przejść?-wyrwał mnie z zamyślenia swoim melodyjnym głosem.Odrazu się zgodziłam.Podeszłam do szafki z butami i wyjęłam żółte trampki.Zawołałam Boo sznaucera miniaturowego babci i wyszliśmy przed dom.Na dworze robiło się szarawo.Jednak ten czerwcowy wieczór wydawał się bardzo przyjemny.
-W starej szkole nie było mi za ciekawie-schyliłam głowę jakby bojąc się mu zwierzyć!Przecież znam go dopiero od dwóch godzin!.
-To znaczy?-zdziwiło mnie ,że chce drążyć temat.
-Nie byłam akceptowana.Nie miałam przyjaciół oprócz Caitlin.-jęknęłam.
-Brak akceptacji to najgorsza rzecz jaka może zdażyć się w szkole-chrząkną.
-Dokładnie-przyznałam mu racje-kiedy skręciliśmy w stronę boiska do koszykówki.Przez całą drogę obracałam gumowy , okrągły przedmiot w dłoniach.
-Zagramy?-zapytałam kiedy przeszliśmy przez bramkę.Biebs złapał piłkę i zaczął nią kozłować jak nie jeden zawodowiec.Z trudem udało mi się mu ją wyrwać.Koszykówka to jedyna dyscyplina sportowa jaka mi wychodzi.Jednak Justinowi nie było równych.Każdy jego krok był wykonywany z taką lekkością ,że wyglądał jakby latał.
-Miricle uważaj!-usłyszałam i poczułam piłkę odbijającą się od mojej głowy.Upadłam na gumową powierzchnię boiska i zobaczyłam nad sobą Biebera.
-Nic ci nie jest?-teraz dokładnie mogłam się przyjrzeć jego twarzy.Duże brązowe oczy , zgrabny nos i usta układające się w serce.Chrząknęłam i usiadłam na prosto
-Chyba nie-złapałam się za głowę.
-Chciałem Ci podać a ty stałaś jakbyś miała jakąś wizje czy coś-zaczął się śmiać.Spojrzałam roześmiana do góry niebo rozświetlały miliony gwiazdek.Położyłam się żeby lepiej się im przyjrzeć , a po chwili zobaczyłam obok swojej głowy głowę Justina.

________________________________

Akcja rozkręci się w III rozdziale
Mam nadzieję ,że się wam podoba.
Chcę bardzo podziękować za komentarze i wejścia ,które przeszły moje najśmielsze oczekiwania!Sześć komentarzy?! Kto by pomyślał!THANK YOU SO MUCH!LOTS OF LOVE
~~Swaggy
  • awatar Nicoll.: Ajjj super <3 .sama piszze opowiadania w zeszycie ; ) zapraszam , jeśli masz chęć ;*
  • awatar FOR SALE ♡: hej, na moim mini blogu organizuję wielką wyprzedaż, zajrzyj, może wpadnie Ci coś w oko? :)
  • awatar horselandia: Gratuluję świetnego i interesującego początku! Powodzenia z dalszymi rozdziałami!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Więc , witam was XD.Jestem Klaudia.Możecie mnie z tąd znać jako HAZZA-FAZZA.Tutaj będę podpisywać się jako SWAGGY~.Pierwszym z opowiadań na tym blogu będzie "As Long As You Love Me".Historia Miricle i Justina Mam nadzieję że będziecie komentować .
Przed przeczytaniem włączamy to:




---------------------------------------

Nareszcie.Koniec roku.Tak strasznie czekałam na ten dzień.Modliłam sie o to żeby ta męcząca trzecia klasa wreszcie się skończyła.Żegnajcie klasówki , testy i odpowiedzi!Jestem wolna! Tak strasznie się ciesze!Szczególnie ,że w te wakacje czeka mnie ogromna zmiana.Muszę pożegnać sie z ukochanymi ulicami Londynu , żegnaj London Eye , żegnaj Big Benie.Witaj Kanado.Witaj biało czerwono flaga z liściem klonu.Witajcie Kanadyjskie zimy i zamiecie.Stałam właśnie oparta o zimny znak na przystanku.Co chwile moja dłoń wędrowała na policzek , który swędział od nadmiaru tuszu.Trudno jest się żegnać z osobą z którą spędziło się pół swojego życia.Było mi strasznie szkoda ,że muszę opuszczać Caitlin.Znamy się od szóstego roku ,życia.Ale teraz kiedy dziadek umarł babcia nie poradzi sobie sama-szczególnie ,że ma już swój wiek.Całe moje ciało przeszywał zimny dreszcz.Ze spuszczoną głową zamiatałam nogą małe kamyczki.Smutną melancholie przerwał dźwięk nadjeżdżającego autobusu.Kiedy opony zaskrzypiały wyjęłam słuchawki z uszu i ruszyłam do drzwi ,które ciężko otworzyła starsza pani z siatką w ręce.Kiedywkroczyłam do pojazdu odrazu uderzył we mnie odór komunikacji miejskiej.No , ale cóż sie dziwić przecież tym środkiem transportu nie jeżdża największe szychy.Opierając rękę na żółtej rurce skasowałam swój miesięczny.Ostatni raz.Usiadłam na ulubionym fotelu ioparłam głowę o okno.Myślałam nad tym jak zmieni się moje życie po przyjeździe do Stradford.Mama twierdzi ,że jestem bardzo komunikatywną osobą, jednak chyba wiecie że każda matka uważa ,że jej dziecko jest najlepsze chociaż tak nie jest.Nagle poczułam szarpnięcie do przodu.Oznaczało ono to co zawsze.Stary busik wjechał na przystanek.Złapałam się miękkiej powierzchni fotela i zabrałam parasolkę.Kiedy siwiawy pan zatrzymał maszynę pożegnałam się i wyszłam przed dom.Na podjeździe stał samochód do przeprowadzek.Westchnęłam i starałam się wyoraźić sobie zupełnie nowe życie.Pokazując rząd zębów przywitałam się z przyarbionym panem wkładającym moje biurko na pakę.Przeszłam ,przez zielony trawnik i nacisnęłam klamkę.W domu było słychać tylko mojego brata Jordana próbującego swoich sił na perkusji.
-Hej!-Krzyknęłam widząc mamę wycierającą kurz.Nasza rodzina posiadała trzy osoby.Tata zginął dwa lata temu w Iraku.Gdybym pomyślała ,że coś może mu się stać za żadne skarby nie pozwoliłabym mu jechać.Umarł w służbie dla naszego kraju.Dla świata, kiedy o nim pomyślałam byłam taka dumna.Pragnę być taka jak on! Silna , chcę pomagać innym.Rzuciłam plecak i pomogłam pakować rodzicielce mikrofalę.Kiedy urządzienie trafiło do kartonu zaśmiałam się.Mama zaś zaklaskała w ręce
-Jesteśmy prawie gotowi spakuj się idę pomóc Jordanowi z perkucją , chyba mu coś nie idzie-puściła oko.Jak najszybciej wpadłam do pokoju i zaczęłam wrzucać każdy ciuch niedbale do torby.Kiedy każda z czterech szafek wylądowała w torbie usiadłam na środku pokoju i zamknęłam oczy
_____________________________

Kolejny rozdział jutro rano

*BOHATEROWIE*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›